Na zegarze dochodziła północ. Ostatni bliscy odchodzili od grobów zmarłych, pozostali tylko nieliczni. Niektórzy zapalali znicze, inni dawali kwiaty. Jedni przychodzili rodzinami, inni pojedynczo. Mówili lub trwali w ciszy. Płakali....
W rogu cmentarza, można było dostrzec samotnego mężczyzny, w czarnym płaszczu, siedzącego w bezruchu przed małym, choć zadbanym grobem. Mężczyzna milczał, potem nagle westchnął i spojrzał na zdjęcie, które trzymał w dłoni. Przedstawiało ono jego i kobietę.
On blondyn, z oczami jak niebo, ona białooka piękność. Mogli mieć może po dwadzieścia lat. Ona miała na sobie piękną suknię ślubną, on garnitur.
Byli wtedy tacy szczęśliwi. Tacy szczęśliwi...
Mężczyzna starł pojedynczą łzę z policzka i zaczął mówić.
- Wiesz, że Yuji pomaga mi czasami w sprzątaniu? Akiko robi nam pyszne obiady i pilnuje Yujiego, by mył zęby. Kochanie, ona coraz bardziej zamyka się w sobie.. Ja nie wiem co robić. Przeżyła to bardzo mocno. Brakuje mi Ciebie. Tak bardzo mi Ciebie brakuje. My wszyscy bardzo tęsknimy. Nie ma dnia, kiedy bym o tobie nie myślał... - z jego oczu wypływają łzy - Ja... Wróć proszę. Wróć do nas!
Przestał mówić. Przez kilka minut nie było nic słychać. Potem zawiał wiatr i zaniósł jego wyszeptane słowa daleko :
„Przecież ja Cię kocham”
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz