Potwory także mogą kochać... Każda decyzja może zmienić naszą przyszłość. One-shot'y
niedziela, 7 września 2014
"Na dobre i na złe"
------------------
-Wyszedłem podniecony z domu. To miało być dzisiaj. Przystanąłem przy witrynie jakiegoś sklepu z
rybami i spojrzałem na swoje odbicie. Byłem ubrany w czarny garnitur i biały krawat. Moje blond włosy trochę urosły ostatnimi czasy, i wyglądałem jak mój ojciec. Poprawiłem krawat i poszedłem dalej.
Stanąłem przed elegancką restauracją, wszedłem do środka. Ona już tam była. Wyglądała przepięknie w długich granatowych włosach, teraz upiętych w koka. Nie mogłem się nadziwić, że mnie wybrała. Miałem niesamowite szczęście, i nie zaprzepaściłbym go nigdy w życiu.
Podszedłem do naszego stolika, stanąłem obok niej i pocałowałem ją w policzek, spojrzała na mnie swoimi radosnymi perłowymi oczami.
- Witaj kochanie - usiadłem na krześle naprzeciwko
- Witaj Naruto - odpowiedziała i uśmiechnęła się do mnie, a ja odwzajemniłem uśmiech. Zamówiliśmy potrawy, a ja na tę okazję nawet nie pomyślałem o ramenie. Jedząc miło rozmawialiśmy o wszystkim, i o niczym. O tym, że Sakura została najlepszym medykiem w kraju Ognia, od kiedy Tsunade odeszła na emeryturę, o tym, że Temari i Shimakaru, spodziewają się dziecka, i o moim stanowisku Hokage ( po ciężkim dniu w pracy, kiedy wracałem do domu, ona zawsze tam była i czekała na mnie z obiadem). Popatrzyłem na nią z czułością.
- Hinata... - spojrzała na mnie pytająco, a wtedy ja wstałem z krzesła i klęknąłem przed nią. Przykryła dłonią usta.
- Hinato Hyuuga. Kocham Cię i nie wyobrażam sobie życia bez Ciebie. Chciałbym budzić się koło Ciebie. Z tobą jeść śniadania. Kłócić się o błahe rzeczy, ale zawsze godzić. Chciałbym spędzić z tobą życie.... Wyjdziesz za mnie? - w jej oczach ujrzałem łzy, lecz były to łzy radości. Pokiwała głową z uśmiechem.
- Tak, Naruto. Wyjdę za Ciebie - odpowiedziała. Wstałem, ona także, przytuliłem ją a potem pocałowałem. To była jedna z najszczęśliwszych chwil w moim życiu. Wtedy świat przestał dla nas istnieć. Liczyliśmy się tylko my.
Ślub odbył się miesiąc później. Przybyli na niego wszyscy nasi przyjaciele i znajomi. Niewiele z niego pamiętam. Właściwie to tylko kilka momentów, jednak zostaną one w mojej pamięci na zawsze. Jednym z nich było kiedy ujrzałem Hinatę w sukni ślubnej. Była piękna.
Drugim był moment przysięgi. Dalej dokładnie pamiętam tą chwilę:
Staliśmy przodem do siebie, koło nas ksiądz zadawał nam pytania. Wziąłem pierścionek do ręki i założyłem go jej na palec mówiąc przy tym:
- Hinato Hyuugoa, ja Naruto Namikaze Uzumaki, przysięgam Ci wierność, miłość, uczciwość. Że będę z tobą na dobre i na złe. I że będę Cię kochał i że Cię nie opuszczę aż do śmierci.
Potem ona wzięła drugi pierścionek, założyła go na mój palec i powtórzyła słowa przysięgi. Pocałowaliśmy się.
Dwa lata później na świat przyszła twoja mama, Kushina - mój dziadek przestał mówić i westchnął głęboko. Leżał na łóżku szpitalnym. Miał raka płuc i lekarze nie dawali mu więcej niż trzy dni. Kiedy dzisiaj do niego przyszłam zaczął mi opowiadać historię swojej miłości do mojej babci.
- Dziękuję dziadku.
- Nie ma za co kochanie. Akiko... Znajdź sobie wspaniałego męża, który będzie twoim przyjacielem, który będzie Cię kochała najmocniej na świecie, który będzie przy tobie w najgorszych chwilach, będzie Cię rozśmieszał i pocieszał, ale nigdy nie doprowadzi Cię do łez - wyszeptał
- Dobrze - pokiwałam głową
- No idź już, pewnie zmęczyłaś się siedząc i słuchając gadaniny starego dziadka - Naruto uśmiechnął się, ja pocałowałam go w policzek i skierowałam się w stronę wyjścia, jednak usłyszałam słowo, które kazało mi się zatrzymać, obrócić na pięcie i mocno przytulić mojego dziadka. Tym słowem było ciche " Żegnaj'' wypowiedziane przez staruszka, drogiego mojemu sercu.
Następnego dnia mój dziadek już nie żył. Odszedł z imieniem swojej ukochanej na ustach.
Moja babcia umarła dziesięć lat temu i chociaż miałam wtedy siedem lat bardzo dobrze ją pamiętam. Dziadek bardzo ciężko to przeżył, jednak podniósł się i szedł przez świat dalej. Zawsze mi mówił, że ona jest koło nas, że na nas patrzy, pomaga i się uśmiecha.
Teraz odszedł do niej.
Mam nadzieję, że są szczęśliwi.
Pewnie teraz się witają i patrzą na nas z góry, śmieją się.
- Mam na imię Akiko Namikaze Uzumaki i kiedyś zostanę Hokage, dattebano!!!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz