niedziela, 20 lipca 2014

Między życiem a szaleństwem




-----------------


"Budzę się z wrażeniem, że dopiero się urodziłam. Wszystko jest nowe. Prócz pisania nic nie pamiętam, jednak chcę poznać wiele. Koło mnie siedzi jakaś istota, ma krótkie włosy i dziwne dwa kółka na nosie. 

Próbowałam jej dotknąć, lecz ona nie reaguje, czasem tylko wzdycha. Ale ja taka nie jestem, kiedy ona siedzi bezczynnie ja chodzę po pomieszczeniu, w którym jestem, dotykam wszystkiego co mam w zasięgu ręki. 

Po chwili do pokoju wchodzą jeszcze dwie istoty. Jedna jest cała na biało, druga ma podobną twarz do tej siedzącej na łóżku obok, ale jest młodsza. Pierwsza istota wychodzi, po podaniu ręki tej drugiej, druga podchodzi do mnie, bierze mnie za rękę. Pochyla głowę i jej usta dotykają moich palców. 

To przyjemne uczucie, chociaż trochę mokre. Później istota otwiera usta a z nich wypływają piękne dźwięki. Mogłabym ich słuchać cały dzień. Dźwięki płyną dalej, ale tym razem lecą także do skulonego stworzenia na łóżku, ono jednak nie reaguje. Nie wiem czemu, przecież to piękne. Może dla tego stworzonka nie. 

Może mu się to nie podoba. Niestety dźwięki w końcu przestają być słyszalne. Patrzę na istotę, która ma już zamknięte usta. Teraz patrzy na mnie oczami, w tych oczach coś widać, coś na kształt smutku lub bezsilności, niestety nie wiem dokładnie. 

Pod koniec pokazuje mi dziwne małe błyszczące przedmiociki. Otwiera je, w środku widać malutkie okrągłe, brązowe coś. Wkłada mi to do ust. Gryzę, a wtedy po moim gardle rozchodzi się najcudowniejszy smak na świecie. Istota rozwija następny i po pokoju roznosi się dziwny nieprzyjemny dźwięk. Za każdym razem kiedy przegryzam kulkę po mojej buzi rozlewa się płyn. Gęsta ciecz, jest smaczna.


Dostaję takich jeszcze więcej i każde świecidełko chowam do kieszeni, niestety istota musi w końcu iść. Wstaje, znów bierze mnie za rękę i dotyka jej ustami, wydaje ostatni dźwięk i wychodzi przez drzwi. 


Znów zostaję sama (nie licząc oczywiście tego siedzącego na łóżku), chciałabym jeszcze nie zasypiać, jednak czuję się strasznie zmęczona. Kładę się do łóżka, i zasypiam.

*****


"Nazywam się Alicja Longbottom i tak wyglądało kiedyś moje życie, jednak wyzdrowiałam. Wtedy byłam tak szczęśliwa, że chciałam razem z mężem iść od razu do uzdrowiciela. No właśnie razem z mężem... Mój mąż. On, nie wyzdrowiał. Byłam w szoku, przyrzekłam sobie wtedy, że nigdy go nie opuszczę. Wiem, byłam samolubna ale ja go kocham." 

*****


Kończę pisać raport i odkładam go na szafkę i kładę spać. Przez godzinę przewracam się bezsensownie pod kołdrą. Czuję łzy wzbierające pod powiekami, lecz powiedziałam sobie, że będę silna, że nigdy się nie złamię, ale już tak nie mogę, nie potrafię dłużej się oszukiwać. Zaczynam płakać.



-Neville, tak bardzo Cię przepraszam. Tak bardzo...- szepczę w poduszkę. 

Wstaję z posłania, ostatni raz całuje mojego męża. Odwracam się w stronę okna. Już podjęłam decyzje, podchodzę do szyby. Otwieram i po chwili jestem już na parapecie, patrzę jeszcze tylko czy list do syna jest na widoku. Skaczę. Później nie ma już nic. Ciemność.


*****


Na cmentarzu stoi samotna postać. Przez godzinę stoi przed grobem, potem kładzie na płycie kopertę. Odwraca się, w stronę wyjścia. Nieznajomy ma orzechowe oczy i ciemnie krótkie włosy. Odchodząc powtarza sobie słowa matki z jej listu. Jej ostatniego listu.

"Neville, musisz żyć, idź na przód. Zostaw przeszłość. Kocham Cię"Jego mama. Tak więc zrobił, zaczął żyć, jednak nie zapomniał o przeszłości. Ona jest jego podporą, bez niej już dawno by się poddał. Nadal nie rozumie postępowania matki, ale kocha ją i jej ufa.
Tak rozmyślając idzie w stronę swojej żony. Drugiej kobiety, którą kocha najbardziej na całym świecie.
Jeszcze raz odwraca się w stronę grobu.
"Dziękuję Mamo. Za wszystko" myśli i uśmiecha się smutno. Co roku będzie tutaj przychodził. Nie pozwoli, aby ludzie zapomnieli o niej. 


Z drzewa na nagrobek spada liść, jednak Nevill już tego nie widzi.


Liść opada, lecz nie zasłania napisu:


Alicja  Longbottom        
            
Ur. 15. 09. 1960               
Zm. 24. 06. 2001                
Kochająca matka i żona.        
   

------------------------

Ufff, w końcu skończyłam. Możliwe, że niektórzy z was całkowicie się już poplątali, za co przepraszam. Następny post za tydzień. 
                                             Pozdrawiam Zaczytana