Zawsze kiedy przypominam sobie nasze pierwsze spotkanie po
latach, żałuję, że nie odwróciłem się wtedy na pięcie i nie odszedłem.
Ale, czy naprawdę? Może tak sobie tylko wmawiam. Czy, jeśli miałbym
szanse powrotu do tej chwili, postąpiłbym inaczej?
-------------------------------------------
Zobaczyłem
ją stojącą w deszczu. Nieruchomo trwała z głową uniesioną ku niebu.
Krople deszczu spływające po jej policzkach, rozmazywały makijaż, lecz,
mimo wszystko ona nadal była piękna.
Ze swoimi brązowymi lokami, okalającymi twarz, orzechowymi oczami i w czarnej sukience, wyglądała jak upadły anioł.
Ze swoimi brązowymi lokami, okalającymi twarz, orzechowymi oczami i w czarnej sukience, wyglądała jak upadły anioł.
Wolno opuściła głowę i spojrzała prosto w moje oczy. Brąz przeciwko metalowi.
Już wtedy wiedziałem, że moje serce będzie należało do niej. Szkoda tylko, że nie wiedziałem, jak ona je potraktuje.
Przez chwilę toczyliśmy jakiś niewypowiedziany dialog, po czym ona uśmiechnęła się delikatnie i odeszła w mrok. Poruszała się z wdziękiem. Przypominała mi drapieżcę, który ściga zwierzynę dużo mniejszą od niego, z przekonaniem, że to on wygra. Jej pewność siebie mnie intrygowała.
Nie pobiegłem za nią.
To kłóciło się z moim wizerunkiem aroganckiego, bogatego i przystojnego Malfoy'a. Co prawda, krew mnie już nie interesowała, to jednak w interesach byłem bezwzględny, a Granger miała firmę konkurencyjną.
Miałem przeczucie, że wpadniemy na siebie jeszcze nie raz.
-------------------------------------------
Spotkaliśmy się kilka dni później w klubie.
Ona otoczona wianuszkiem mężczyzn śliniących się przy każdym jej ruchu.
Ja rozmawiający lub filtrujący z kobietami.
Ona otoczona wianuszkiem mężczyzn śliniących się przy każdym jej ruchu.
Ja rozmawiający lub filtrujący z kobietami.
Cóż za ironia losu...
Najwięksi wrogowie w czasach Hogwartu, teraz oboje byliśmy dyrektorami największych firm w Anglii. Dopiero niedawno uświadomiłem sobie jak wiele mamy ze sobą wspólnego.
Oboje straciliśmy rodziców na wojnie. Oboje nosiliśmy te same maski, których nigdy nie zdejmowaliśmy. Byliśmy wspaniałymi aktorami, pnącymi się po szczeblach kariery. No i oczywiście oboje niezwykle inteligentni.
Tak podobni...
Przez pół nocy tańczyłem z nieznajomymi, lecz myślami ciągle wracałem do niej. W pewnym momencie zauważyłem że spławiła kilku adoratorów i usiadła przy barze. Przecisnąłem się przez tłum tańczących, podszedłem do niej i przysiadłem się. W ciszy sączyliśmy drinki podane nam przez barmana. Potem ona wstała, złapała mnie za rękę i pociągnęła na parkiet.
Rano obudziłem się w jej mieszkaniu.
-------------------------------------------
Rozejrzałem się po pokoju, w którym
spałem. Sypialnia była urządzona w kolorach czerwieni i brązu. Po
chwili ją zobaczyłem. Spała na kanapie obok. Oboje byliśmy ubrani we
wczorajszą odzież. Wstałem i okryłem ją kocem. Następnie zrobiłem
śniadanie i zostawiłem obok karteczkę z zaproszeniem na kolację, dziś
wieczór.
Deportowałem się do swojego mieszkania.
Przez miesiąc spotykaliśmy się prawie codziennie. Często lądowaliśmy w łóżku. Nie chodziliśmy ze sobą. Oboje tego potrzebowaliśmy. Nie znałem jej z tej strony, która według mnie, była lepsza.
-------------------------------------------
Po jakimś czasie otrzymałem wiadomość, że wszystkie moje i mojej firmy brudy zostały ujawnione. Nie straciłem wielu pieniędzy, ale firma przestała na długi czas istnieć.
Wraz ze zniknięciem firmy zniknęła ona.
Szybko połączyłem fakty.
Gdzieś tam chyba zawsze wiedziałem, że to ona. Potrzebowała mnie tylko do zdobycia informacji, których mogła użyć do zniszczenia swojego konkurenta, czyli mnie. Nie całkiem jej się to udało, ale coś zrobiła. A ja jej o wszystkim mówiłem.
Wiecie co jest zabawne?
Jak tak teraz pomyślę to ja na serio nie żałuję.
No bo w końcu, jestem Draco Malfoy.
A Malfoy'owie nie przegrywają.
-------------------------------------------
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz